poniedziałek, 10 września 2012

Gdzie jestem teraz

Najpierw były przygotowania do Maratonu Wrocławskiego zakończone wstydliwym spoźnieniem i przeniesieniem debiutu do Warszawy. Po drodze był Półmaraton Jurajski, który wydawał się wtedy wielkim wyczynem. Później wyczynem wydawał się Maraton Warszawski (na ten udało mi się nie spóźnic) z wynikiem 4:12. W planie było 4:00 ale poniosło mnie na początku i ostatnie kilometry był marszobieg. Później była krótka przerwa i zdecydowana obietnica poprawy. Z planu dla początkujących nastąpił awans do planu maratońskiego A Danielsa. Forma wydawał sie tak świetna, że odpuszczanie sobie przez ostatni miesiąc przed wyścigiem wydawało się że nie będzie miało wpływu. Ale jednak miało i znów trzeba było dodac 15 min do planowanego czasu. Tak więc zamiast 3:45 złamałem 4 wynikiem 3:58. Po tym jak miałem zrobione 2 maratony mogłem by the book ruszyc w kierunku ultra. I w tym kierunku teraz podążam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz